W ramach triumfalnego spacerku po przepchaniu ostatniego normalnego semestru na studiach postrzelałem trochę zdjątek, w sumie traktując to raczej jako pretekst do wyjścia niż jakąś artystyczną wenę. Jak zwykle są niedoróbki blabla whatever. Zima mi się już przejadła, ale nic innego nie ma więc trudno ;]
Luty 7, 2010
Styczeń 19, 2010
Makietka do sterownika PLC
Wykonana dużym nakładem czasu i wysiłku makietka powstała jako projekt na zaliczenie projektu z przedmiotu “Informatyczne systemy sterowania II”. Makietka wykorzystuje prosty czujnik koloru oparty na fotorezystorze i kolorowych diodach (coś w tym stylu). W jej skład wchodzą również dwa silniki od wycieraczek z malucha oraz kilka scalakow z bramkami logicznymi. Całość działa przeważnie poprawnie, piłeczki są ręcznie malowane i czasami dają niejednorodne odczyty. Prawdziwym wyzwaniem było napisanie programu który to obsługuje. Szczegóły budowy w dokumentacji zlinkowanej ponieżej. Do CV raczej to się nie nadaje, no ale skoro zrobiłem to się pochwalę ;]
Dla zainteresowanych tematem dokumentacja
Grudzień 23, 2009
Jaz Oława
Tym razem włożyłem trochę więcej wysiłku w znalezieniu czegoś ciekawego do sfotografowania ;] Na dwóch niżej zlinkowanych panoramach widać Jaz Oława (jak to wynika z mapki). Tyle dobrego, że nie są to znowu drzewa i krzaki, a spadająca z progu wodnego kra daje jakąś namiastkę dynamizmu. Nadir przedstawia zdjęcie (nowego ^^) statywu – doszedłem do wniosku że skoro i tak widać wydeptane w śniegu kóleczko to równie dobrze będzie tam wyglądał statyw. Jak zwykle pomimo ręcznego dopasowywania zdjęć pojawiło się trochę błędów. Druga z panoram posiada szczególnie rażący błąd przy odleglejszym krańcu progu wodnego ale i tak jest to rezultat pracowitego zababrywania czarnej dziury wynikającej z braku pokrycia w zdjęciach. Całość jak na amatorskie warunki myślę wyszła w miarę fajnie.
Grudzień 18, 2009
Rynek Jesień/Zima
Kolejna panoramka, a właściwie dwie: to samo miejsce uchwycone 11 listopada oraz 17 grudnia. Chciałem uzyskać efekt płynnego przejścia tak, żeby były wyraźnie widoczne zmiany w krajobrazie, ale nie udało mi się ustawić statywu dokładnie w tym samym miejscu i jest przesunięcie w perspektywie. Z coraz lepszym rezultatem używam CHDK – zdjęcia z grudnia nie są już tak skandalicznie zaszumione jak te z listopada bo zaufałem automatycznemu doborowi ISO, możliwe że pomogło też światło odbite od śniegu. Na panoramie zimowej widoczne są smugi padającego śniegu rozmytego z powodu dłuższej ekspozycji. Śniegu na ulicy nikt nie zdążył rozjechać bo jeszcze w trakcie opadów znalazłem się na miejscu – planowałem panoramkę zimową i bałem się że śnieg za dnia mi spłynie. W efekcie zima nie prezentuje się okazale, śniegu jest ledwie ledwie, może jeszcze doczekam się czegoś porządniejszego.
Przydałaby się zmiana w tematyce, ale jak się owego wieczora przekonałem, w Oławie więcej dobrze oświetlonych obiektów nie ma. Można robić fasady budynków i choinki na rabatkach ale nie sądzę żeby to wyglądało interesująco. Pewnie w najbliższym czasie będę ćwiczył jakieś wnętrza i jak mnie nie trafi piorun z jasnego nieba to może nawet jakiś kościół ;]
Grudzień 7, 2009
Status report
No i stało się – światło dzienne ujrzała kolejna wersja PanoSalado. Prawdziwie doniosłe wydarzenie, świat jeszcze o tym usłyszy. Nowa wersja przepisana kompletnie od zera, wyświetlanie zdjęć obsługiwane na niskim poziomie z użyciem inteligentnych algorytmów. Przykładowa panorama chodzi jak błyskawica. No szczena opada. Więcej można wyczytać na oficjalnym blogu.
Cieszy mnie fakt, że PanoSalado przestanie być powolnym klunkrem który zbiera punkty za swoją darmowość, a zamiast tego stanie się nowoczesną elastyczną i diabelnie szybką wyświetlarką panoram, która ma szansę zawalczyć ze swoimi komercyjnymi odpowiednikami. Co ważniejsze, nadal pozostanie otwartym oprogramowaniem i będzie to dla mnie szansa, żeby pogrzebać w czymś prawdziwie użytecznym.
Niestety obawiam się, że oznacza to również wypieprzenie precz większości wykonanej przeze mnie dotychczas pracy ;/ Napisana od zera dokumentacja projektu, opisy funkcji i konfiguracji, kilka z kunsztem rzeźbionych rozszerzeń wraz z przykładami i dokumentacją, a także partyzancko dopisywana przeze mnie kolejna wersja jednego z rozszerzeń – wszystko to musi zginąć rozdeptane przez postęp w projekcie. Wielka szkoda, że moje dzieło żyło raptem 2 miesiące. Mimo wszystko uważam że nie była to do końca daremna robota, licznik ściągnięć świadczy o pewnej popularności moich rozszerzeń. Nie jest to wiele, ale to chyba moje pierwsze oprogramowanie, które nie wylądowało w szufladzie ;] na początek trzeba będzie się tym zadowolić. Jaki będzie kształt końcowy drugiej wersji PanoSalado – nie wiadomo, mam nadzieję że coś jednak da się odratować. Może warto będzie założyć kolejny projekt i zacząć wszystko od nowa? Oby starczyło czasu…
Listopad 30, 2009
Rynek w Oławie
Po dłuższej przerwie spowodowanej kopaniną ze studiami, które są upierdliwe do ostatnich zajęć, powracam z fanfarami na bloga z kilkoma nowymi panoramkami. Nie jest to jakiś szczególnie duży krok naprzód, główną nowością jest zastosowanie nakładki na firmware aparatu, która umożliwia ręczne ustawianie parametrów w aparatach point-and-shoot. Owa wspomniana wcześniej nakładka – CHDK umożliwiła w końcu zapanowanie nad czasem ekspozycji, umożliwiła też ręczne ustawienie niskej wartości ISO. Jak widać efekt jest daleki od zadowalającego – zdjęcia są zaszumione – najwyraźniej więcej z IXUSa 80is wydusić się nie da. Być może robienie zdjęć w dzień da lepsze efekty, ale ciągle nie mogę sobie poradzić ze słońcem, ponadto nocą mniej rzeczy się dzieje i łatwiej jest na 50 zdjęciach uchwycić coś co wygląda ja ten sam moment w czasie. Nie wiem kiedy będę w stanie wrócić do tematu, może w święta jak spadnie śnieg. Całość jest trochę niedopieszczona bo nie udało mi się znaleźć innej metody usuwania cienia statywu niż poprzez klonowanie, a zababrywanie stęplem dużych powierzchni nie wygląda szczególnie przepięknie. Mam nadzieję, że znajdę na to jeszcze czas i chęci ;]
Wrzesień 30, 2009
Koniec wieńczy dzieło
Skończyły się (oby) ostatnie wakacje na tym ziemskim padole. Nadszedł czas wniosków i podsumowań. Większość wolnego czasu, jak przystało na osobę dogłębnie nienormalną, spędziłem siedząc przy komputerze. Całą kupę czasu władowałem w projekcik wyświetlarki panoram – raptem 4,5k linijek kodu, choć dopucowanych do połysku i napisanych w poznanym od zera języku. Wszystkie wersje wszystkich rozszerzeń zostały pobrane w sumie ok 90 razy w ciągu niespełna dwóch miesięcy. Nie jest to oszałamiający wynik, ale przynajmniej nie podpada pod kategorię totalnej klęski. Cały projekt PanoSalado nie składa się z jakiejś społeczności, są tam tylko przypadkowi ludzie którzy wpadają zadać pytanie na które nikt nie odpowiada. Byłem tam pierwszym niosącym kaganek zapału, niestety nie planuję mieć czasu na pierdoły, a kontynuatorów dzieła nie widać.
Na zakończenie wakacji szybkim sprintem wprowadziłem sporo poprawek do wszystkich rozszerzeń, efekt można zobaczyć pod linkiem na końcu posta. Jako, że nie nacykałem nowych fotek, jestem zmuszony jeszcze raz pokazać nieszczęsną stację pkp. Tyle dobrego, że jest w zupełnie nowej formie: pełna błyszcząca nawigacja, optymalna konfiguracja, dopracowane szczegóły. Wygląda to już możliwie poważnie, może nawet uda się rozkręcić własny kramik z panoramkami. Dream on ;]
Wrzesień 20, 2009
Status report
Na zabitym dechami blogu gwiżdże wiatr, można pomyśleć, że obsesje twórcze zamarły. Lecz! Wrażenie to jest złudne. Intensywnie pracuję nad ową wyświetlarką panoram. Kompletuję warsztat i kto wie może uda się na tym jakoś zarobić. Póki co, udzielam się zgodnie z opensource’owym etosem – nieodpłatnie. Poczułem się mesjaszem projektu udzielam się na ichnim forum, odpowiadam na idiotyczne pytania, rozwiązuje cudze problemy. Ponadto wymęczyłem i opisałem dwa kolejne rozszerzenia. Jakby tego było mało, doszedłem do wniosku, że przydałaby się jakaś prosta wiki i w szale twórczym najebałem dziesięć ekranów dokumentacji. Kiedy ochłonąłem i na to spojrzałem, nie wydało mi się już to tak bardzo sensowne, no ale może ktoś kiedyś z tego skorzysta.
Wolny, w cielęcej beztrosce spędzany czas nieubłaganie się kończy. Nie do końca jestem pewien czy mądrze go zainwestowałem. W każdym razie spędziłem go twórczo i nie bez satysfakcji – w końcu “Coding is fun” ;]
Wrzesień 7, 2009
UniversalMap 2.2
Z uporem godnym lepszej sprawy grzebię sobie w owej wtyczce (czy dodatku, whatever). Dopucowałem do połysku look and feel, dodałem funkcje zoomu mapy i parę kamer, w tym dwie trójwymiarowe. Przetestowałem na wszystkie strony: interfejs jest intuicyjny i “idiotoodporny” sam program jest elastyczny i łatwy w konfiguracji. Wszystko pięknie, jest jedno “Ale”: Przy pierwszym ładowaniu pojawia się na chwilę dużo czarnej przestrzeni, spowodowane to jest przez konflikt z dolnym paskiem nawigacyjnym napisanym we flexie. Nie udało mi się tego naprawić, pewnie będę musiał napisać swój pasek ;/
Projekt (http://code.google.com/p/universalmap/) cieszy się raczej średnim zainteresowaniem, ludzie chyba ściągają paczki bardziej dla skompilowanych plików prezentacji niż dla samej wtyczki, niemniej na forum wypowiada się osobnik, który twierdzi że zamierza ją wykorzystać w swojej aplikacji. Ktoś się łaskawie po moją pracę schylił, och i ach ;]
Sierpień 26, 2009
Lato nad morzem 2009
Realizacjia idei tygodnia bez komputera – eksperyment udany, pacjent przeżył. Banalny urlopik nad banalnym polskim morzem, piękna pogoda i miłe towarzystwo :) Dnie spędzany na przewracaniu się z boku na bok i na beztroskim rozpieprzaniu uzbieranej kasy. Niechorze jak każda inna nadmorska miejscowość: morze słone, piwo zimne, piasek sypki. Wszędzie pełno paśników dla turystów, we wszystkich to samo badziewie. Wszędzie dzwoniły automaty do air-hockay’a ustawione literalnie pod każdym dostępnym zadaszeniem.
A na plażach nieprzeliczalne ilości sprzedawców kukurydzy: prażonej tachanej na plecach w worach lub gotowanej w plastikowych lodówkach. Wszyscy bez koszulek, z saszetkami w pasie, wszyscy systematycznie drący mordę na tą samą melodię i z tą samą intonacją: “goRĄca kuKUrydzaaa”. I łazili tak cały dzień jeden za drugim w tę i z powrotem – jeden przycichał w oddali a już nadchodził następny, nieraz wręcz na siebie włazili. No i wszyscy z tą nieszczęsną kukurydzą. Co za naród.
No ale było iście fajno, pozdrawiam ekipę ;]













