Taki sobie blog ;]

Sierpień 26, 2009

Lato nad morzem 2009

Filed under: wydarzenia — mstandio @ 22:21

     Realizacjia idei tygodnia bez komputera – eksperyment udany, pacjent przeżył. Banalny urlopik nad banalnym polskim morzem, piękna pogoda i miłe towarzystwo :) Dnie spędzany na przewracaniu się z boku na bok i na beztroskim rozpieprzaniu uzbieranej kasy. Niechorze jak każda inna nadmorska miejscowość: morze słone, piwo zimne, piasek sypki. Wszędzie pełno paśników dla turystów, we wszystkich to samo badziewie. Wszędzie dzwoniły automaty do air-hockay’a ustawione literalnie pod każdym dostępnym zadaszeniem.
A na plażach nieprzeliczalne ilości sprzedawców kukurydzy: prażonej tachanej na plecach w worach lub gotowanej w plastikowych lodówkach. Wszyscy bez koszulek, z saszetkami w pasie, wszyscy systematycznie drący mordę na tą samą melodię i z tą samą intonacją: “goRĄca kuKUrydzaaa”. I łazili tak cały dzień jeden za drugim w tę i z powrotem – jeden przycichał w oddali a już nadchodził następny, nieraz wręcz na siebie włazili. No i wszyscy z tą nieszczęsną kukurydzą. Co za naród.

No ale było iście fajno, pozdrawiam ekipę ;]

Sierpień 5, 2009

Woodstock 2009

Filed under: wydarzenia — mstandio @ 20:54

    Koleny Woodstock za nami: masa piwa, tłumy ludzi, gra muzyka, itp. Za każdym razem jestem na to co raz bardziej za stary, ale tym razem już chyba za stary byłem definitywnie. W Kostrzynie powitały nas nietypowo duże tłumy na przystankach, jak się później okazało z tej prostej przyczyny, że oprócz wegetariańskiego żarcia u kryszny, na Woodstocku nie było możliwości zjeść niczego innego. Jak to jest możliwe, że 400 tysięcy ludzi nie miało możliwości kupna na miejscu ciepłego posiłku, chleba, czy choćby butelki wody? Ano wszystkie budy z żarciem zostały opanowane przez jedną firmę, każda buda (dwa stanowiska na jedną) była obsługiwana przez 4, w porywach 5 osób. Personel miał ładne fartuszki, firmowe czapeczki i ładnie się uśmiechał, ale cóż z tego, skoro swoją pracą przedstawiał jedną wielką organizacyjną katastrofę. Pracowników było za mało, mieli za mało sprzętu a w kolejce stało się tak długo, że każde zrealizowane zamówienie było obnoszone z triumfem i oklaskiwane przez ludzi z kolejki (poważnie). W tym roku popularne były kradzieże wózków z biedronki oraz kupowanie durnowatych baloników, poza tym widocznie z mody wyszło obwieszanie się puszkami i trąbienie na plastikowych trąbach. Z ciekawszych występów pewnie zapamiętam Korpiklaani (w strugach deszczu) i Możdżera (co on tam w ogóle robił) na resztę nie starczyło chęci lub czasu. Powrót też był zabawny, wybór nocnego pociągu skończył się konkluzją, że w 400 tysięcznym tłumie statystyczną niemożliwością jest wpadnięcie na oryginalny pomysł. Jakoś wsiedliśmy i dojechaliśmy, a czy warto było tak się męczyć? Chyba nie ;]

Marzec 22, 2009

Opeth – Warszawa 21.03.2009

Filed under: wydarzenia — mstandio @ 20:01

    Pewnej pięknej nieproduktywnie spędzonej soboty wybraliśmy się naszą skromną grupką na koncert Opeth do Warszawy. Dotelepaliśmy się w 6h, na miejscu pokręciliśmy się trochę, obskoczyliśmy bez specjalnego przekonania miejscowe atrakcje i zmarzliśmy przy tym okrutnie. Przejechaliśmy się także jedynym w Polsce metrem, no wrażenia kosmiczne: jesteś w jednym miejscu wuuch i nagle jesteś gdzieś indziej. No kosmos :P
    W Stodole, gdzie miał się odbyć koncert, było na wejściu trzepanko, zarekwirowali wszystkie soczki bułki i banany, no a potem sprzedawali piwko w czarującej cenie 8 zł ;] Ogólnie koncert fajowski, dobrze było w końcu usłyszeć ich na żywo. Akerfeldt komunikował się z publicznością za pomocą dość swobodnego słownictwa, twierdził, że się opili przed występem piwa i momentami byłem w stanie w to uwierzyć ;] Jak zwykle komentarze frontmena, że się z czymś takim na świecie nie spotyka jak u nas. No nie wiem, patrząc na ten histeryczny entuzjazm publiczności, pewnie faktycznie nie. Jakoś nie miałem ochoty na jego widok piszczeć z zachwytu, nie wiem czy pownienem się do tego przyznawać ;] Co do samego koncertu – oto mały fragmencik, chciałem coś lepszego poskładać, ale oprogramowanie do edycji wideo mnie pokonało ;/ Nagłośnienie mogłoby być trochę subtelniejsze, nagranie nie oddaje faktu, że momentami słychać było głównie dudnienie. No ale cóż, taka już poetyka takich imprez. Sporo kasy i wysiłku żeby tam być, ale było warto :)

Setlista (mniej więcej :P)

  1. Heir Apparent
  2. Ghost of Perdition
  3. The Leper Affinity
  4. Godhead’s Lament ( nagrany fragment )
  5. Credence
  6. Hessian Peel
  7. Closure
  8. The Night and the Silent Water
  9. The Lotus Eater

Marzec 8, 2009

Cebit 2009

Filed under: wydarzenia — mstandio @ 14:48

    Pomimo, że uczelnia co roku organizuje wyjazdy na Cebit, (zdecydowałem/dopchałem) się na ów wyjazd po raz pierwszy. Ogólnie rzecz biorąc 26 hal wystawowych, pełnych stoisk firm wszelkich branż, od oprogramowania antywirusowego i sprzętu sieciowego, po maszyny do liczenia pieniędzy i oklejania kartonów. Przez pierwsze parę godzin staraliśmy się wykazywać zainteresowanie, później kolejne stoiska mijaliśmy z coraz większym zniecierpliwieniem i w coraz większym tempie. Kilka nowinek technologicznych (ekrany 3D, dotykowe ekrany w blatach, interfejsy sterowane ruchem dłoni), ale niewiele rzeczy “do pomacania”. Nieobecność gigantów branży, a obecne stanowiska skromne (stoisko drupala na załączonym zdjęciu ;]), koledzy którzy bywali tu wcześniej nie oceniali tegorocznych targów wysoko.
    Wczesnym popołudniem ilość ludzi niemal uniemożliwiła przepychanie się po halach z mądrzejszą zawartością, co ciekawe większość z nich sprawiała wrażenie przypadkowych, masa jakiejś dzieciarni. Nie wiem co właściwie miałby wynieść z takiej imprezy student informatyki, a co dopiero ludzie kompletnie nie związani z branżą.
    Gwoździem programu miało być tzw “afterparty”, gdzie podobno darmowe z jakiegoś powodu piwo mieli lać szlaufami. Niestety pomimo usilnego patrolowania hal nie udało się znaleźć niczego, co spełniłoby studenckie wymagania i do Polski wracaliśmy o suchych pyskach.
    Ogólnie wyjazd bez szału, mówi się że lepiej niż siedzieć w domu, no ale nie wiem :P Po 12h można mieć dość wszystkiego, pewnie z perspektywy czasu będzie to wyglądać lepiej ;]

Theme: Silver is the New Black. Blog na WordPress.com.

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.