Realizacjia idei tygodnia bez komputera – eksperyment udany, pacjent przeżył. Banalny urlopik nad banalnym polskim morzem, piękna pogoda i miłe towarzystwo :) Dnie spędzany na przewracaniu się z boku na bok i na beztroskim rozpieprzaniu uzbieranej kasy. Niechorze jak każda inna nadmorska miejscowość: morze słone, piwo zimne, piasek sypki. Wszędzie pełno paśników dla turystów, we wszystkich to samo badziewie. Wszędzie dzwoniły automaty do air-hockay’a ustawione literalnie pod każdym dostępnym zadaszeniem.
A na plażach nieprzeliczalne ilości sprzedawców kukurydzy: prażonej tachanej na plecach w worach lub gotowanej w plastikowych lodówkach. Wszyscy bez koszulek, z saszetkami w pasie, wszyscy systematycznie drący mordę na tą samą melodię i z tą samą intonacją: “goRĄca kuKUrydzaaa”. I łazili tak cały dzień jeden za drugim w tę i z powrotem – jeden przycichał w oddali a już nadchodził następny, nieraz wręcz na siebie włazili. No i wszyscy z tą nieszczęsną kukurydzą. Co za naród.
No ale było iście fajno, pozdrawiam ekipę ;]























